Brytyjskie władze będą walczyć z P2P techniką a nie prawem
2009-06-09 • Kategoria: e-biznes i prawo
Osoby znające kulturę i historię Wielkiej Brytanii i Francji mogą poczuć się zaskoczone takim obrotem sytuacji. Podczas gdy nad Sekwaną wprowadza się restrykcyjne środki prawne (ustawy Hadopi, Loppsi 2, Dadvsi) wymierzone przeciwko osobom, które naruszają prawa autorskie w Sieci, władze kraju nad Tamizą zamierzają uregulować kwestię internetowego piractwa za pomocą techniki.
Brytyjski minister kultury Andy Burnham, podczas relacjonowanego przez BBC spotkania powiedział wprost przedstawicielom branży muzycznej i filmowej, że wprowadzona we Francji zasada odcinania obywateli od Sieci „nie jest dla gabinetu Gordona Browna wybraną metodą działania”. Jest tak, ponieważ zdaniem ministerstwa, dostęp do Sieci jest dzisiaj takim samym dobrem jak dostęp do bieżącej wody czy elektryczności, a nikt przecież nie wzywa do tego, aby piratom odcinać wodę czy prąd.
Aby jednak uspokoić przedstawicieli koncernów medialnych, Burnham przyznał, że rząd brytyjski pracuje nad odpowiednim pakietem ustaw, które pozwolą na wdrożenie technicznych rozwiązań, które miałyby zwiększyć poszanowanie praw autorskich w Sieci. Szczegółowe zalecenia znajdą się w dokumencie „Cyfrowa Brytania”, którego wydanie zapowiadane jest na 16 czerwca. Minister wyjaśnił, że zawierać on będzie m.in. postulaty zmuszenia dostawców Internetu do wysyłania ostrzegawczych e-maili do klientów przyłapanych na piractwie.
Jeśli jednak e-maile takie nie przyniosą rezultaty, ISP otrzymają uprawnienia, które umożliwią im selektywne filtrowanie ruchu sieciowego, tak aby maksymalnie utrudnić wymianę plików. Według Mara Mulligana, wiceprezesa firmy badawczej Forrester Research, „jest to sensowny kompromis”. Wiadomo bowiem, że ISP i tak stosują już podobne techniki, aby zarządzać ruchem sieciowym w momentach największego obciążenia, mają zatem całą niezbędną infrastrukturę, potrzebną do tego, aby efektywnie zwalczać piractwo.
Mulligan stwierdził, że oznaką dobrego kompromisu jest to, że denerwuje obie strony. Tak jest właśnie w tym wypadku – nie spodoba się on ani koncernom medialnym, ani firmom świadczącym usługi dostępu do Sieci.
źródło: BBC.co.uk